VIA ITALIA!

DSC_0554

Włochy to jedna wielka galeria sztuki, żywa lekcja historii i perełki architektoniczne. To cudowne wybrzeże, małe miasteczka, wąskie uliczki i urocze dzwonnice na wieżach kościołów. To skały, przejrzysta woda i śródziemnomorska przyroda. To  dobre jedzenie, mocna kawa i pyszne wino. To piękne ciemnowłose kobiety w mocnym makijażu, które kochają czerń, dobrych projektantów i są pewne siebie. Włosi i Włoszki są uśmiechnięci, żywi, nigdzie się nie spieszą, ważne są dla nich relacje z rodziną
i przyjaciółmi. Włochy to po prostu styl życia, który można pokochać!

Trasa i dane wycieczki

Start: Mediolan

Meta: Rzym

Ilość dni: 14

Koszt wyprawy: ok. 3 500zł

Sposób dotarcia: tanie linie lotnicze Ryanair, Wizzair

Środki lokomocji: pociągi, autostop

Jedzenie: kupowaliśmy we włoskich dyskontach i sklepach, raz byliśmy w restauracji

Noclegi: w namiocie na polach namiotowych, ciężko jest znaleźć miejsce „na dziko”

Nie wiem dokładnie jak to się stało, że na kolejną wyprawę wybraliśmy Włochy. Tanie bilety? Z Warszawy do Mediolanu lot kosztował na jedynie 45 zł od osoby. Może zbieg okoliczności? Na Facebook-u odezwała się do nas kuzynka, która od kilku lat mieszka pod Rzymem. W każdym razie podróż do Słonecznej Italii czas zacząć!

Nie mamy dużego doświadczenia w zakupie biletów lotniczych, ale okazuje się to dziecinnie proste. Mamy już bilet z Modlina do Mediolanu i z Rzymu do Warszawy – właśnie taką chcemy zrobić trasę. Co po drodze? Na pewno punkty must have: Genua ze względu na nasze zainteresowanie żeglarstwem (jest to miasto urodzenia Krzysztofa Kolumba), Piza – to chyba oczywiste, chcemy też trochę pobyczyć się na plaży.

Namiot pożyczamy, w ostatniej chwili kupujemy też palnik i kartusze w Decathlonie (co okaże się jedną z najlepszych decyzji).

DSC_0246

Nasz „dom” namiot Arpenaz 2XL z Decathlonu, pożyczony od Justyny – dziękujemy 🙂

MEDIOLAN

Krótki lot z Warszawy do Mediolanu zleciał bardzo szybko. Autobusem z lotniska Bergamo jedziemy do centrum Mediolanu, a stamtąd metrem na pole namiotowe pod miastem. Jest już „trochę” po sezonie, także jesteśmy jedynymi osobami pod namiotem. Ceny są również „posezonowe”.  Campingmilano  przywitał nas dużą przestrzenią, czystymi łazienkami
i miłą obsługą.

DSC_0153

Camping w Mediolanie poza sezonem świeci pustkami

DSC_0160

Mini Zoo o jedna z atrakcji na campingu

DSC_0157

Mini Zoo o jedna z atrakcji na campingu

Katedra Duomo

Kolejnego dnia z samego rana wyruszamy na podbój miasta. Poruszamy się metrem
i wysiadamy na stacji Duomo. Wychodząc z metra naszym oczom ukazuje się Katedra Duomo, której widok ciężko opisać! Jest przepiękna, monumentalna, bogata i zachwyca każdym detalem. Kupujemy bilety i wchodzimy do środka, który wydaje się skromny w porównaniu z zewnętrzną częścią budynku. Historia budowli jest jak ona sama – bogata
i ciekawa. Najwięcej możemy dowiedzieć się odwiedzając muzeum zaraz obok katedry  (w cenie biletu). Marmurowa konstrukcja zaczęła powstawać w 1386 i budowana była przez kolejnych pięćset lat dlatego łączy ona cechy gotyku i baroku. Widać jednak, że prace nad nią trwają po dziś dzień. Niełatwo bowiem utrzymać w idealnym stanie tak wielu szczegółów i efektów pracy architektów, rzeźbiarzy, artystów i tysiąca budowniczych. Nie bez powodu jest ona jedną z najbardziej popularnych Świątyń w Europie. W środku znajdują się liczne dzieła sztuki, kaplice i krypty. Jednym z najważniejszych miejsc jest Skarb Katedry (Tesoro del Duomo) oraz oraz krypta z ciałem Św. Karola Boromeusza.

DSC_0078

Katedra Duomo w Mediolanie

DSC_0030

Detale katedry Duomo

DSC_0036

Detale katedry Duomo

Z zewnątrz wygląd katedry jest niezwykły: każdą jej część możemy traktować jak osobne dzieło sztuki. Biały i różowy marmur sprawiają, że w pogodny dzień promienie Słońca podkreślają detale katedry.

DSC_0052

Rzeźba wewnątrz katedry

W muzeum Duomo możemy z bliska przyjrzeć się rzeźbom, które zdobią dach katedry. Umieszczona jest tu bowiem makieta budynku. Oprócz tego znajdują się liczne dzieła sztuki.

Od razu możemy zauważyć, że Włosi chętnie odwiedzają miejsca kultury. Panie z zakupami przechadzające się po korytarzach muzeum to tutaj normalny widok.

Po wizycie w katedrze idziemy na kawę. Nie musimy szczególnie szukać miejsca, znajduje się tu mnóstwo kawiarenek, a ceny kawy to ok. 2 Euro. Pobudzeni mocnym espresso idziemy dalej ulicami Mediolanu mijając place ze straganami i sklepikami , gdzie elegancja miesza się z kiczem dając efekt niezwykłego klimatu. Mijamy Palazzo dei Giureconsulti –  centrum życia gospodarczego i społecznego średniowiecznego Mediolanu. W 1809 roku otwarto tu pierwsze giełdy, a miejsce to zrzeszało kupców i handlarzy. Przechodzimy przez plac Piazza Cordusio cały czas idąc ulicąmi Via Dante trafiamy do bram Expo Gate dalej trafiając do Pałacu Sforzów . Nie jesteśmy typem mieszczuchów i szybko męczy nas zgiełk miasta. Udajemy się jednak na spacer po pałacowym parku. Miejsce to oferuje nam do zwiedzania kilka wystaw z dziełami sztuki światowej sławy artystów.

DSC_0116

Pałac Sworzów

Wycieczka po mieście zajmuje nam cały dzień, po drodze na camping uzupełniamy zapasy jedzenia w pobliskim supermarkecie i obiadokolację jemy już na miejscu. Przyrządzamy spaghetti, pijemy kawę, a na deser zjadamy włoskie słodycze. Potem okaże się, że to nasze codzienne przysmaki. Ceny żywności w zwykłych dyskontach są nieznacznie wyższe od naszych polskich, a produkty takie jak kawa, makaron, czy sos do spaghetti nawet niższe.

Ulice Mediolanu

GENUA

Z samego rana zwijajmy namiot, pakujemy plecaki i udajemy się na stację kolejową
w Mediolanie. Tutaj tanimi pociągami Trenitalia  (takie nasze Regio), które poruszają się po najmniejszych miejscowościach wzdłuż wybrzeża udajemy się do miejscowości Genua. Póxniej okaże się, że będzie to nasz główny środek lokomocji nie licząc kilku przejazdów na stopa. Ważne jest podróżując we Włoszech koleją, aby bilet kasować przed wejściem do pociągu. Na każdym peronie znajdują się specjalne kasowniki.

DSC_0168

Pociąg do Genui na stacji w Mediolanie

Genua nas zachwyca. Po miejskim zgiełku Mediolanu czujemy się jak ryba w wodzie. Przy wyjściu z dworca wita nas potężny pomnik Krzysztofa Kolumba, a dalej uliczki malowniczej miejscowości.

DSC_0175

Pomnik Krzysztofa Kolumba w Genule

Oczywiście jak na żeglarzy przystało wylądowaliśmy w porcie. Jachty
i motorówki wysokiej klasy przyciągają uwagę naszą i innych turystów. Dalej kierujemy się do Punktu Informacji Turystycznej, gdzie pytamy o możliwość noclegu. Ponieważ jest to czas poza sezonem nie wszystkie pola namiotowe są czynne. Pani z punktu okazuje się przemiła i dzwoni w kilka miejsc, aż w końcu załatwia nam nocleg w niedalekiej miejscowości Moneglia.

DSC_0198

Zanim jednak udamy się na camping zwiedzamy sławną, pasiastą katedrę w Genule. Katedra Świętego Wawrzyńca jest charakterystyczną włoską świątynią. Początek jej budowy datuje się na IX wiek UZUPEŁNIJ o KATEDRZE

DSC_0210

Katedra  św. Wawrzyńca w Genule

Dalej kierujemy się wąskimi uliczkami miasta. Kiedy chcemy przystanąć na coś do jedzenia okazuje się, że w plecaku wylał nam się olej! Szybko musieliśmy ogarnąć naszą awarię, jednak część ubrań była do wyrzucenia…

DSC_0230

Genua osiedle – tu widać jak przenikają się epoki…

Jemy kanapki i kierujemy się na stację kolejową, z której wsiadamy do pociągu do Moneglii…

MONEGLIA – RAJ NA WŁOSKIEJ ZIEMI

DSC_0382

Zachód Słońca w Moneglii

Cudne widoki, morze, skały, plaża, coś niesamowitego! Nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak ta mieścina! Zero tu zagranicznych turystów, a pole namiotowe Rospo, czyli po włosku ropucha miało 3 terasy. Choć dotarliśmy na nie o zmroku wybraliśmy najwyższy poziom, bo po przebudzeniu mamy widok na piękne morze Liguryjskie!

DSC_0360

Terasowy camping w Moneglii…

DSC_0356

Spaghetti we Włoszech nawet w menażce smakuje najlepiej 🙂

Już idąc wieczorem z plecakami przez wąskie uliczki miejscowości czułam się jak w bajce! Wszystko jest ciasne, a sklepiki i kawiarnie żyją na zewnątrz! Ludzie rozmawiają ze sobą, jedzą pizzę, piją winoi są po prostu radośni! Rano udajemy się na zwiad. Podążamy wzdłuż ulicy i docieramy do miejsca, w którym kiedyś znajdowała się latarnia morska. Kolejnym punktem był malowniczy park położony po drugiej stronie drogi. W środku miasteczka zatrzymaliśmy się po zakupy śniadaniowe.

DSC_0370

Małe, klimatyczne uliczki miasteczka

DSC_0235

Wybraliśmy bułkę, która okazała się naszym największym przysmakiem, nie jest on jednak znany w całych Włoszech. schiacciatina, bo o niej mowa to mała bułka przypominjąca raczej spód od pizzy, którą możemy zjeść z dowolnymi dodatkami u nas był to kozi ser i pomidory, ale rewelacyjnie smakuje z oliwą z oliwek! Idąc po wzgórzach Moneglii doszliśmy do pięknych skał i choć był listopad, to wykapaliśmy się w morzu! Wieczorem szukaliśmy otwartego lokalu z pizzą, ale Włosi otwierają swoje puby ok. 20:00, byliśmy zbyt zmęczeni, żeby czekać, więc poszliśmy spać.

PIZA NIE TYLKO WIEŻA…

Do Pizy dojechaliśmy pociągiem bez żadnych problemów, bilety są tanie, a podróż  bardzo wygodna. Za oknem możemy podziwiać widoki i zmieniające się krajobrazy. Piza to miejscowość typowo turystyczna, kierujemy się na punkt Informacji Turystycznej i w drogę! Trafiliśmy akurat na targ, na którym można było znaleźć oryginalne starocie i gdyby nie to, że podróżujemy pieszo na pewno byśmy coś zakupili 😉

DSC_0447

Targ w Pizie

W końcu mijając kręte, wąskie uliczki docieramy do wieży! Niesamowite jest zobaczyć ją na żywo. Mnóstwo turystów, szczególnie z Azji, którzy „podpierają” wieżę starając się uzyskać idealną synchronizację do selfie sprawiają, że jest tu bardzo tłoczno i gwarno. Oczywiście również robimy słynne zdjęcie i udajemy się do kaplicy.  Wszyscy utożsamiamy Pizę z krzywą wieżą, jednak jest ona jednym z elementów średniowiecznej układanki budynków. Zanim jednak o nich warto wspomnieć o ciekawej historii miasta leżącego nad rzeką Arno.

DSC_0422

Rzeka Arno w Pizie

DSC_0468

Piza…

DSC_0452

Krzywa Wieża w Pizie

UZUPEŁNIJ O PIZIE

Po zwiedzeniu Pizy postanawiamy na następny camping udać się autostopem. Wychodzimy poza miasto na ruchliwą ulicę, jednak po godzinie machania na zmianę tracimy nadzieję. W ostatniej chwili, kiedy już mamy iść na pociąg zatrzymuje się samochód. Włoskie małżeństwo, które bardzo dobrze mówi po angielsku i chętnie pomaga nam dostać się na kolejny nocleg. Okazuje się, że z pogodą trafiliśmy idealnie – od dawna nie było tu tak ciepłego listopada. Temat schodzi trochę na sytuację polityczną w Polsce hasło „Kaczyński-faszysta” daje nam do zrozumienia, jak zagraniczne media przedstawiają nasz kraj. Włosi odstawiają nas na camping Mirmare jednak nie odjeżdżają dopóki nie upewniają się, czy na pewno jest otwarty i mamy gdzie spać. Duże, piękne pole namiotowe w listopadzie jest całkowicie puste.

DSC_0542

Camping Mirmare

Widać jednak, że w sezonie tętni życiem: piękny, duży basen, z którego teraz spuszczona jest woda, stoliki z parasolkami złożone w kącie, zamknięty bar i restauracja. Z ulgą zrzucamy plecaki i  rozbijamy namiot w boksie ogrodzonym żywopłotem. Udajemy się na zachód słońca nad morze. Jest romantycznie, spokojnie i błogo. W nocy kamienie wbijają się nam w plecy nie mamy materaca tylko karimaty z Decathlonu za 9,90, ale nie narzekamy 😉

DSC_0532

Zachód Słońca na plaży

DSC_0497

plaża blisko campingu Mirmare

Szukanie kolejnego noclegu zajmuje nam cały dzień – to jest minus podróżowania długo po sezonie. Złapaliśmy kolejny autosptop – bardzo miły Włoch zawiózł nas na autobus, który jechał do miejscowości Piombino. Mieliśmy plan popłynąć promem na Elbę – wyspę, na której więziony był Napoleon. W samochodzie leciały bardzo miłe dla ucha covery największych hitów min. U2. Po powrocie płyta była prezentem urodzinowym dla Sylwii 🙂

DSC_0560

Piombino taras wdokowy 

DSC_0547

Piombino

Rezygnujemy z rejsu na Elbę ze względu na ograniczony czas. Spokojnie, jeszcze tu wrócimy. Docieramy do przepięknej miejscowości Follonica, gdzie są piaszczyste plaże położone w pięknej zatoce. Kiedy już znajdujemy idealnie położone pole namiotowe wśród zieleni okazuje się, że jest zamknięte!

DSC_0565

Follonica i jej piaszczyste plaże

Udajemy się na stację i jedziemy do kolejnej większej miejscowości, którą znajdujemy na mapie. Okazał się to zły wybór. Zaczepiamy kierowcę autobusu, który mówi nam, że jedzie w stronę pola namiotowego i za godzinę odjeżdża. Szybko zahaczamy o Dyskont, w którym ceny są identyczne jak w Polsce i jedziemy… Pan wyrzuca nas w samym środku autostrady i dalej idziemy pieszo. Znajdujemy się na południe od Gosetto jest to ogromny kompleks pól namiotowych ciągnących się chyba ze trzy kilometry! Oczywiście czynne jest to ostatnie. Zmęczeni podróżą postanawiamy zatrzymać się to dwie noce. Wieczorem robimy spaghetti i idziemy spać. Pole namiotowe Campo Regio jest duże, ale do najprzyjemniejszych nie należy. Warunki sanitarne też są nienajlepsze, za prysznic trzeba zapłacić a woda nie jest najcieplejsza. Nie narzekamy jednak i leniwie spędzamy dzień na plaży.

DSC_0590

Campo Regio…

DSC_0598

Drzewa na campingu robiły trochę mroczny klimat

Wieczorem uświadamiamy sobie, że po tygodniu spędzonym we Włoszech jeszcze nie jedliśmy pizzy! Czym prędzej udajemy się pieszo do oddalonego 5 km miasteczka w poszukiwaniu włoskiego przysmaku.

ALBINIA – NAJLEPSZA PIZZA POD SŁOŃCEM

DSC_0587

Kościół w Albinii..

Urocze, małe miasteczko, w którym znajduje się popularna cukiernia Charlott. Od razu idziemy na ciastko. Życie płynie tu wolno, a ludzie są życzliwi. W poszukiwaniu pizzy odnajdujemy lokal  La Zanzara https://www.facebook.com/pizzerialazanzara/photos  – wystrój rodem z PRL, a na ścianie duży, plazmowy telewizor, w którym leci japońska wersja Peral Harbor – coś absolutnie dla nas! Prawdziwy włoski lokal!  Jego właściciel oznajmia, że otwiera za pół godziny więc udajemy się na krótki spacer. Kiedy wracamy do lokalu naszym oczom ukazuje się zastawiony stolik dla dwóch osób. Siadamy i prosimy o pomoc w wyborze pizzy, właściciel poleca cztery sery i na tę się decydujemy domawiamy jeszcze pizzę z mnóstwem dodatków. Okazuje się, że to strzał w dziesiątkę. Zapomnijcie o wszystkich pizzach, które jedliście! To tu w lokalu z 40 letnią rodzinną tradycją, gdzie na ścianie wiszą zdjęcia rodziny, która od pokoleń wypieka ten tradycyjny, włoski przysmak znajdziecie prawdziwy smak. Żadne sosy, keczupy i inne dodatki nie będą do niej pasowały! Jednogłośnie oznajmiamy, że tu jest najlepsza pizza pod Słońcem.  Wracamy zadowoleni
i najedzeni z kawałkami pizzy na jutrzejsze śniadanie.

WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO….

Ruszamy do Rzymu! Stojąc 2 godziny i łapiąc autostop w zatoczce na autostradzie zostajemy „przepędzeni” przez włoską policję. Idziemy do Albinii na pociąg. Czekając na nasze „regio” przez stację przejeżdża szybki pociąg z prędkością ok. 400 km/h. Niesamowita prędkość, na peronie powoduje, że wszystko fruwało! Wsiadamy. Wysiadamy już w Rzymie, na jakiejś podmiejskiej stacji ponieważ nasze pole namiotowe znajduje się na obrzeżach miasta.

DSC_0600

Łapiemy stopa…

Tutaj również sezon się skończył, ale pole jest czynne. Znajduje się jeszcze kilka osób, które postanawiają tak jak my spędzić kilka listopadowych dni pod namiotem, większość jednak decyduje się na nocleg w camperach. Pole jest bardzo luksusowe. Odkryty basen (oczywiście nieczynny), supermarket, wydzielone miejsca do noclegu łazienki o wysokim standardzie. Idziemy spać, a rano szybki prysznic i lecimy na miasto.

…RZYMU

Nie da się opisać Rzymu! Jest to miasto-historia i na każdym kroku znajdziemy tutaj zabytek, części dawnych epok czy choćby interesujący (akurat mnie) element związany z modą. Na jednej ulicy starożytne pomniki, rzeźby i budynki na drugiej jeden obok drugiego butik Chanel, Prada czy Dior. Jeżeli wybieracie się do Rzymu warto taką wycieczkę skrupulatnie zaplanować: wcześniej zakupić bilety wstępu do najważniejszych muzeuów (w sezonie może ich nie być na świeżo), mieć plan z zarysowaną trasą. My chcieliśmy poczuć klimat tego miasta.

Spróbujemy w kilku zdaniach krok po kroku opisać naszą krótką wizytę, której głównym punktem była Galeria Borgów, a pobocznymi punktami: Fontanna Di Trevi, Schody Hiszpańskie (były akurat w remoncie),Koloseum (nie weszliśmy do środka, ale z zewnątrz robi ogromne wrażenie), ruiny antycznego miasta, Panthenon, Piazza Navona, Bazylika Matki Bożej Anielskiej i Watykan.

Po mieście poruszamy się metrem. Do większości ważniejszych zabytków ten środek komunikacji bez problemu dojeżdża. Wcześniej upujemy bilety na cały dzień.

Wysiadamy na stacji metra Flaminio i udajemy się na Piazza del Polpo, czyli Plac Wszystkich Ludzi. To tutaj ludzie zbierali się, aby oglądać publiczne egzekucje ostatnią
z nich przeprowadzono w 1826 roku. Kolumna na samym środku placu, to obelisk przestawiony na to miejsce na życzenie papieża Sykstusa V. Ten 24 metrowy słup wzniósł cesarz Ramzes II w Heliopolis, natomiast do wiecznego miasta został on sprowadzony w 10 r. p. n. e. Na placu znajdują się trzy kościoły: Santa Maria del Popolo, Santa Maria dei Miracoli oraz Santa Maria in Montesant.I dziemy dalej Via del Corso po drodze wstępując do dwóch kościołów: Chiesa di Gesù e Maria oraz Chiesa di San Giacomo in Augusta.

DSC_0605

Piazza del Polpo

Potem będziemy już trochę „znieczuleni” na piękno rzymskich świątyń, bo jest ich tutaj naprawdę wiele. Teraz poruszamy się różnymi ulicami. Jeżeli mówią Wam coś nazwy Michael Kors, Hermes, Cartier, Gucci, Chanel, Dior ten punkt miasta będzie dla Was jak sklepz cukierkami dla dziecka. Wszyscy projektanci w jednym miejscu, najnowsze kolekcje
w witrynach sklepów przyciągają uwagę.

Dochodzimy do Piazza di Spagina, to tutaj znajdują się sławne Hiszpańskie Schody, które składają się z 138 stopni. Możemy nimi dojść do kościoła Trinita dei Monti. Budowa schodów została zakończona na jubileusz 1725 roku, a ich nazwa pochodzi od lokalizacji ambasady hiszpańskiej. Jest to miejsce odwiedzane przez turystów, ale również miejsce spotkań miejscowych. Podczas naszej wycieczki obiekt był remontowany.

DSC_0621

Schody Hiszpańskie – niestety w remoncie

Odbijamy na wschód w poszukiwaniu Galerii Borgów, która znajduje się w przepięknym parku Villa Borghese. Zakupujemy bilet na konkretną godzinę i okazuje się, że mamy jeszcze dwie godziny na zwiedzanie. Autobusem podjeżdżamy na dworzec główny (Tremini), a stamtąd na Piazza Della Republica, gdzie znajduje się przepiękna Bazylika Matki Bożej Anielskiej I Męczenników. Z zewnątrz wygląda ona jak grota wyryta w skale. Warto tu wstąpić choćby ze względu na polski akcent: w przewodniku wyczytujemy,
że przepiękne drzwi do tej świątyni, które są płaskorzeźbą wykonał polski artysta Igor Mitoraj.

DSC_0660

Bazylika Matki Bożej Anielskiej I Męczenników

DSC_0656

DSC_0657

Drzwi do bazyliki autorstwa Igora Mitoraja

Wracamy do Galerii Borgów . Jedno z nas jest artystyczną duszą i znawcą sztuki, drugie podchodzi do sztuki z dystansem, ale ta galeria dla nas obydwojga była ucztą dla oczu! Obrazy, rzeźby, sklepienia, architektura wnętrz ogromne ilości sztuki w jednym miejscu! Caravaggio, Raffaello, Bernini, Rubens co najmniej jedno z tych nazwisk na pewno jest znane każdemu. Apollo i Dafne, David, Pluton i Persephona niezwykłe rzeźby Berniniego oddają każdy szczegół: dotyk skóry, ekspresję na twarzy – postaci wyglądają jak żywe! Oglądając kolejne sale muzeum nie przesycamy się sztuką, ale chcemy coraz więcej! Dodatkową atrakcja była wystawa sukni znanego francuskiego projektanta Azzedine Alaia  . Każda z zaprojektowanych kreacji idealnie wpasowała się w tło dzieł sztuki.

DSC_0673

Apollo i Dafne dzieło Berniniego

DSC_0665

Dawid jedna z najbardziej znanych rzeźb Berniniego

DSC_0691

Obraz Caravaggia

DSC_0700

DSC_0695

Suknie projektanta Azzedina Alaia

Nasyceni, ale nie przesyceni sztuką idziemy dalej. Docieramy do fontanny Di Trevi, ale żeby ją dojrzeć trzeba tutaj chyba przybyć o 6:00 rano, jest ona oblegana przez turystów! Udaje nam się dojrzeć fontannę, która jest dziełem sztuki. Na ścianie wodotrysku znajdują się mitologiczne postaci: Okeanos i trytony oraz Neptun siedzący w rydwanie ciągniętym przez hippokampy. Każda z rzeźb ma symboliczne znaczenie: kobiety, które zasiadają
w dolnej części mają symbolizować zdrowie i obfitość, a cztery kolumny każdą z pór roku. Nazwa obiektu związana jest z legendą o włoskiej dziewicy Trevii, która dzięki wskazaniu źródła wody uratowała rzymskich, spragnionych żołnierzy. Obraz tej historii możemy zobaczyć nad fontanną. Jeżeli jesteście fanami filmów Felliniego (a jeżeli oczaruje Was Rzym na pewno będziecie) na pewno pamiętacie scenę kąpieli Sylvii z „La Dolce Vita”.

DSC_0720

Fontanna di Trevi

Po długim spacerze udajemy się na lody. I tutaj niestety daliśmy się nabrać oszustom
z kawiarni Snack Bar na rogu Via di S. Vincenzo. Ceny w menu nijak się miały do rachunku
i za dwa lody składające się z dwóch gałek zapłaciliśmy 15 Euro. Na Trip Advisor i Google ta knajpa ma ocenę 1,1, więc teraz przed wejściem do nieznanych kawiarni jak tylko możemy sprawdzamy!

Kierujemy się w stronę Antycznego Miasta. Widoku opisać się nie da! Ruiny niczym z filmu Troja. Kiedy pomyślisz, że na te same budynki patrzyli i w nich żyli starożytni Rzymianie,
a nawet sam Juliusz Cezar czujesz jakby czas się cofnął. Kolumny, o których tyle uczyłeś się w szkole: gotycka, jońska, koryncka, detale na pozostałościach budynków, wszystko to przetrwało kilka tysięcy lat. Idziemy powoli wspinając się coraz wyżej, bo z góry widok zapiera dech w piersiach.

DSC_0768

Rzym – Stare Miasto

U podnóża Kapitolu – wzgórza, które swoją nazwę wzięło od ludzkiej czaszki odkrytej podczas budowy, znajduje się Pałac Wenecki . Budowla pochodząca z XV wieku przez stulecia pełniła wiele funkcji: od siedziby papieża Pawła II, po placówkę  Amasady Republiki Weneckiej i Austro-Węgier, aby podczas panowania Benito Mussoliniego stać się jego rezydencją. Dziś w pałacu mieści się muzeum ze zbiorami Pawła II.

DSC_0757

Pałac Wenecki w Rzymie

Z góry widzimy Forum Romanum. Ten widok zrobi wrażenie nawet na największych historycznych ignorantach. To w tym miejscu zbierali się rzymianie, aby dyskutować
o najważniejszych sprawach swojego miasta. Było to centrum rozpraw o religii, polityce, gospodarce i kulturze. Znajdowały się tu budynki Świątyń: świątyni Saturna, świątyni Dioskurów, świątyni Zgody oraz bazylika Emiliusza. W 78 roku p.n.e. zbudowano archiwum państwowe (Tabularium), w kolejnych latach  wzniesiono świątynię Juliusza Cezara. Te i wiele innych budowli np.  Łuk Tyberiusza czy Łuk Tytusa oraz dom westalek decydowały o tym, że było to najważniejsze miejsce w mieście. Z tych czasów zostały już tylko (a może AŻ) ruiny, które możemy zobaczyć na żywo, nie tylko na kartkach książek od historii.

DSC_0769

Stare Miasto

DSC_0749

Stare Miasto

Nie da się ominąć kolejnego ważnego dla historii Włoch obiektu – Koloseum . Kiedy powoli wyłaniało się z za budynków miasta szliśmy coraz szybciej, żeby w całości zobaczyć starożytną arenę walk gladiatorów. Nie weszliśmy do środka, ale zobaczyć je z zewnątrz to również duże przeżycie. Jeżeli jeszcze pamiętacie film Gladiator, to możecie poczuć jak wielka jest arena na której walczył starożytny bohater i ile osób musiała pomieścić. I znów myśli, że znajdujesz się w miejscu, gdzie tysiące lat temu tworzyła się tutaj historia, która od najmłodszych lat jest nam przekazywana na lekcjach historii. To trzeba zobaczyć!

DSC_0782

Koloseum

DSC_0772

Koloseum

Z metra Colloseo udajemy się na camping. W jednym dniu zobaczyliśmy tyle, co przez całe życie. Trzeba mieć dobrych kilka dni, a nawet tygodni, żeby pozwiedzać to historyczne miasto. Jest jednak jego druga strona… Rzym jest brudny, a jego mieszkańcom najwidoczniej to nie przeszkadza. Po przyjeździe do Polski oglądamy film Woodego Allena Zakochani w Rzymie, który nagina wizerunek miasta. W metrze – czy to rano, czy wieczorem są śmieci, brud i czuć nieprzyjemne zapachy. Na ulicach walają się śmieci, a im dalej od centrum tym gorzej. Nie ma rozkładu autobusów – jest godzina wyjazdu z bazy więc na transport na pole czekamy ponad godzinę. Ludzie jeżdżą jak chcą – skutery slalomem omijają pędzące samochody, a przechodzenie na czerwonym świetle to coś najbardziej normalnego. Mieszkańcom Rzymu to jednak…nie przeszkadza. Oni płyną ulicami, nikt się nie spieszy. Papieros i kawa, długie rozmowy i uśmiech na twarzy! Pauza praca i popołudniowa przerwa to tutaj świętość. Jak to jest, że u nas pracujemy jak mrówki od świtu do zmierzchu? Przecież można inaczej!

MAGICZNA SIŁA WATYKANU i RZYM CZ. II

DSC_0788

Bazylika św. Piotra w Watykanie

Kolejny dzień kierunek Watykan! Po sezonie nie ma trudności w dostaniu się do Bazyliki Świętego Piotra i Muzeów Watykańskich. Pierwszą odwiedziliśmy, drugie postanowiliśmy odłożyć na następny raz, choć po przeczytaniu książki Udręka i ekstaza o Miachle Aniele kusiło mnie, żeby zobaczyć jedno z jego największych dzieł – Stworzenie Adama.  Pani przewodnik, która zaczepia nas zaraz przy wyjściu z metra mówi że nie ma szans dostania się do muzeów watykańskich bez przewodnika i  uparcie namawia na swoje usługi. Nie dajcie się zwieść! Przynajmniej po sezonie bez trudu się tu dostaniecie. Jesteśmy dosyć wcześnie, poranne Słońce oświetla ogromną świątynię, której strzegą wielkie ponad pięciometrowe rzeźby Świętego Piotra oraz Świętego Pawła. Każda z nich została wykonana przez innego artystę.

DSC_0795

Bazylika św. Piotra w Watykanie

Przechodzimy przez kontrolę i do środka świątyni. Jest to raczej galeria sztuki niż kościół znajduje się tu 135 różnorodnych obrazów, fresków i mozaik c oraz 395 rzeźb. Ciekawy opis obiektu przeczytamy tutaj http://www.voyager64.com/bapiotra.html . Możemy naliczyć tu 45 różnych ołtarzy oraz 11 kaplic, a spoczywa tu 145 papieży. Wizerunek artystyczny kościoła w większości  zawdzięczamy  Berniniemu i jego uczniom, znajduje się tu min. Tron św. Piotra, który stworzył artysta. Ołtarz główny – również dzieło Berniniego położony jest centralnie nad grobem Świętego Piotra, robi on ogromne wrażenie. Odwiedzamy szczególne dla Polaków miejsce – kaplicę Jana Pawła II. Tutaj czuwa najwięcej wiernych i my przez chwilę poddajemy się magicznej sile tego miejsca.

DSC_0796

Pieta – Michała Anioła

DSC_0798

Wnętrze Bazyliki Św. Piotra

Po opuszczeniu Świątyni naprawdę czuje się przypływ energii. Dla nas to koniec zwiedzania Watykanu, resztę zostawiamy sobie na kolejną podróż, ale jeśli tu będziecie nie odpuszczajcie Kaplicy Sykstyńskiej , bo jak powiedział wielki poeta Wolfgang Goethe „Kto nie widział Kaplicy Sykstyńskiej, ten nie może mieć pojęcia do czego zdolny jest tylko jeden człowiek, Michał Anioł” i Muzeów Watykańskich!

Wracamy do Rzymu przekraczając Tyber Mostem Świętego Anioła i udajemy się na Piazza Navona.

DSC_0812

Most Świętego Anioła

Myśleliśmy, że nic nas już nie może zachwycić, a jednak… plac tętni życiem. Jest tu kolorowo, hałaśliwie, gwarno i bardzo klimatycznie. Pełno tu artystów – malarzy sprzedających swoje dzieła, dookoła ludzie popijają kawę, a w tle gra muzyka na żywo. Siadamy przy przepięknej fontannie Czterech Rzek przedstawiającej czterech gigantów wspartych na skale symbolizujących cztery wielkie rzeki: Nilu, Dunaj, Rio de la plata i Ganges. Wyrasta z niej obelisk na którego szczycie znajduje się gołąb trzymający gałązkę oliwną. Jest on jednym z elementów  herbu Innocentego X – papieża, który zlecił budowę wodotrysku.  Dzieło wyrosło spod rąk nikogo innego jak Berniniego. Przy placu znajduje się kościół Świętej Agnieszki w Agonie wybudowany również z polecenia Innocentego X.

DSC_0821

Piazza Navona

DSC_0823

Piazza Navona

Na koniec zostawiamy sobie Panteon-miejsce poświęcone wszystkim Bogom. Budowla ta została ufundowana przez cesarza Hadriana w roku 125. Jednak wcześniej, w 27 r. p.n.e., zniszczona została tu w pożarze pierworodna wersja Panteonu, który spłonął w 80 r. n.e. Jeżeli pamiętacie z lekcji historii takie pojęcia jak kolumna koryncka, tympanon, oculus czy kaseton w końcu możecie zobaczyć o co tak naprawdę chodziło J Pierwotny budynek Panteonu został wzniesiony w latach 27-25 p.n.e. przez Marka Agryppę bliskiego współpracownika Cesarza Oktawiana. Stał on wtedy na na Polu Marsowym w pobliżu Term Agryppy. Po wielkim pożarze Rzymu i odbudowie Pantenon przybrał teraźniejszy kształt. Jego odbudowę zarządził cesarz Domicjan, okazało się jednak, że nie na długo, bo w skutek kolejnego pożaru budynek ponownie spłonął. Kolejnym cesarzem, któremu zawdzięczamy odbudowę Panteonu jest Trajan jednak to Cesarzowi Hadrianowi przypisuje się jego wzniesienie. W latach 602-610 na skutek przekazania świątyni papieżowi Bonifacemu IV świątynia została przekształcona w kościół chrześcijański. Dzięki temu budowla została zachowana, a nie rozebrana jak inne rzymskie świątynie, które niszczyli przedstawiciele Kościoła. Najbardziej jednak zainteresowała nas budowa Panteonu. Jego kopuła składa się z 140 kasetonów pogrupowanych w pięć rzędów po 28 kasetonów. Im wyżej położone tym są mniejsze, takie rozwiązanie powoduje znaczne zmniejszenie ciężaru kopuły. Okrągły otwór zwany oculusem o średnicy 9 m spełnia rolę zwornika.

DSC_0832

Panteon

DSC_0838

Panteon sklepienie

DSC_0839

Panteon wnętrze

LATINA, RODZINNIE

Żegnamy Rzym bez żalu. Pociągiem udajemy się do Latiny, gdzie pierwszy raz w życiu ujrzymy rodzinę zamieszkującą tutaj od kilkunastu lat. Od razu rzuca nam się w oczy piękny uśmiech Joli! Cały dzień rozmawiamy przy polskim śniadaniu, włoskim obiedzie czyli paście z dynią i kolacji składającej się z grillowanego mięsa, cukinii, prosciutta i wina prosto z kantyny – jakbyśmy znali się od lat. Z Latiniy – małej miejscowości niedaleko Rzymu udajemy się na wieczorną wycieczkę po pięknym miasteczku Anzio.

MONTE CASSINO

DSC_0903

Wzgórze i klasztor na Monte Cassino

Nasi przyjaciele zrobili nam niesamowitą niespodziankę! Jedziemy na Monte Cassino http://www.polskiecmentarzewewloszech.eu/. Na początku zwiedzamy klasztor znajdujący się na szczycie wzgórza. Panuje tu cisza i spokój, a wystrój kościoła nie odbiega od pozostałych włoskich świątyń – jest bogaty i kolorowy. Ten kościół by jednym
z największych chrześcijańskich świątyń. Założył go św. Benedykt w 529 roku
i stało się ono jednym z najświętszych miejsc w Europie. Po walkach jakie odbyły się tutaj w trakcie Ii wojny Światowej klasztor jest symbolem bohaterskiej walki i poświęcenia ludzkiego w obronie narodów.

DSC_0860

Ołtarz główny Świątyni na Monte Cassino

Następnie idziemy do położonego na zboczu wzgórza  polskiego cmentarza. To miejsce zna każdy Polak i nie da się opisać wzruszenia, kiedy na jednym z włoskich wzgórz widzisz swoje rodzinne nazwisko. To tujaj w walkach zginęło 924 Polaków, a 3000 zostało rannych. Niemieckie wojska zgromadziły swoje siły i zagrodziły drogę do Rzymu pod Monte Cassino. Alianci skierowali siły przeciwko wrogowi aż trzykrotnie, niestety nie powiodły się one. Dopiero w czwartej bitwie  stoczonej 11 maja 1944 r., w której wzięli udział polscy żołnierze II Korpusu pod wodzą gen. Władysława Andersa zdobyli wzgórze Monte Cassino. Na jego szczycie zwisła biało-czerwona flaga.

DSC_0883

Cmentarz na Monte Cassino

DSC_0902

Grób przodka… duma rozpiera serce…

Duma ogromnie rozpiera! Chwila refleksji dopadnie tu każdego widząc ilu Polaków walczyło o wolność pod Monte Cassino. …

POWROTY

Z lotniska w Rzymie wracamy do domu. W koszu, jeszcze przed odlotem lądują znoszone, dziurawe buty. W plecakach mamy wino prosto z kantyny, a w głowach już nowy pomysł na następną wyprawę…

Przydatne linki

NOCLEGI:

Madiolan: http://www.campingmilano.it/

Moneglia http://www.campingilrospo.it/

Piza/Livorno http://www.miramare.me/

Albinia/Grosetto http://www.campingcamporegio.it

Rzym http://www.camping.it/english/lazio/romacamping/

MEDIOLAN:

Muzeum Duomo http://www.duomomilano.it

Plazzo dei Giureconsulti http://www.palazzogiureconsulti.it

Expo Gate http://www.expogatemilano.org/

Pałac Sforzów http://www.milanocastello.it/

RZYM:

Metro http://romemap360.com/rome-metro-map#.V615Qs5OJQs

Galeria Borgów http://www.galleriaborghese.it/

Koloseum http://www.rome-museum.com/it/biglietti-colosseo.php

Pałac Wenecki http://museopalazzovenezia.beniculturali.it/

Muzea Watykańskie http://www.museivaticani.va/3_EN/pages/MV_Home.html

Kaplica Sykstyńska http://www.vatican.va/various/cappelle/sistina_vr/

2 thoughts on “VIA ITALIA!

  1. Magiczna, wzruszająca, arcyciekawa,wspaniała podróż po cudownych miejscach,o których rewelacyjnie opowiedziałaś, Piękne zdjcia oddają klimat tych cudnych miejsc. Ogromne brawa za narrację, świetnie opowiedziana historia. Ażchce się spakować plecak i ruszyć tymi śladami.Brawo! Czekamy na więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *