Wielki Greckie Żeglarskie Wakacje cz.1

 

 

gr1

w drodze na Mykonos

 

Cztery tygodnie w Grecji to cudowne miejsca,  żeglarska przygoda, dobre jedzenie  i wspaniali ludzie, których chcemy zarazić zwiedzaniem Świata pod żaglami! To przede wszystkim nasze wielkie marzenie, które postanowiliśmy zrealizować, bo podobno  marzenia się nie spełniają… marzenia się SPEŁNIA!

Przedstawiamy serię opisów poszczególnych rejsów w Grecji, które odbyły się jeden po drugim w terminie 22 kwietnia – 20 maja 2017 r. Ukaże się ona w 4 częściach – każda część to jeden rejs. Pierwszy z nich wraz z opisem przygotowań już w tym poście! Dodam tylko, że rejsy od początku do końca realizowaliśmy tylko we dwójkę: Sylwia&Mieszko jako świeża firma Wind Hunter więc był to dla nas nie lada wyczyn 🙂 Żeby tekst nie był bardzo długi użyliśmy odnośników np. do opisu jachtu, szczegółów portów, czy połączeń w Atenach. Na koniec tekstu wszystkie linki są zebrane razem i podzielone na kategorie. Dziękujemy serdecznie wszystkim załogom, dzięki którym ta przygoda i doświadczenie zdobyte podczas rejsów są bezcennym skarbem!

gr3

gr4

Mykonos

 

Dlaczego Grecja?

Po rejsie w Chorwacji, którego opis możecie przeczytać tutaj cała załoga zgodnie stwierdziła, że kolejny rejs musi odbyć się „niżej”, czyli bardziej na południe, żeby po prostu było cieplej. Wstępnie już kilka osób zadeklarowało się na przyszły rok, więc po powrocie       z rejsu, kiedy emocje opadły zaczęliśmy przygotowania… z rejsu chorwackiego do Grecji nie popłynął nikt (pozdrawiamy ;))

Jacht

prace na jachcie

Prace na jachcie

 

Organizację wyprawy zaczęliśmy od  wysłania zapytania o jacht do zaprzyjaźnionej firmy Leo Yachting. Poszliśmy na całość i postanowiliśmy przedłużyć sobie trochę rejs, a mianowicie na cztery tygodnie. Dzięki takiemu długiemu czarterowi udało nam się zdobyć Sun Odyssei 36i w bardzo dobrej cenie. Bardzo dużym plusem jachtu był dobrze działający kingston – toaleta i prysznic na jachcie to podstawa w trakcie żelowania w Grecji. Porty nie są wyposażone sanitarnie, więc trzeba ratować się jachtową toaletą. Pamiętajcie jednak,  by dobrze wyczyścić buty i nogi z pisaku biorąc prysznic, bo nam na ostatnim rejsie zapchał się odpływ 🙂 Intensywnie korzystaliśmy również z piekarnika. Przed wypłynięciem sprawdziliśmy również gdzie znajduje się awaryjny włącznik silnika.

Port

Chcieliśmy, aby miejsce startu i mety rejsu było dobrze skomunikowane z lotniskiem ponieważ do Grecji najbardziej opłaca się „dolecieć”. Najlepszą destynacją okazał się port w Atenach – Marina Alimos lub inaczej Kalimaki. Najłatwiej dotrzeć tu z lotniska Taksówką lub bezpośrednim busem nr X96 (kierunek Pireus) rozkład jazdy tu. Wszystko znajdziecie w Poradniku rejsowym

W greckiej marinie znajduje się wiele firm czarterowych, a przy kolejnych pirsach stoją małe, kilkudziesięcioletnie jachciki oraz piękne, nowe, duże katamarany. Nie liczcie jednak na świetne udogodnienia – prysznice są bardzo zaniedbane i tylko czasami leci z nich ciepła woda. Jak się później okaże to najlepiej wyposażony port w Grecji – jeżeli w jakimś jest toaleta, jest bardzo dobrze! Dużym plusem tego miejsca  jest Skippers Bar, gdzie czuć klimat żeglarskich rejsów. Spotykają się tu eleganckie pary z luksusowych katamaranów oraz starzy kapitanowie, którzy pływają własnymi, małymi jachtami. Skipperzy wymieniają się tu doświadczeniem,         a załogi integrują się przed rejsami. Do tego dobre jedzenie i Wino….Poczuliśmy się częścią greckiej społeczności kiedy zaczęli nas rozpoznawać, uśmiechać się do nas i witać się z nami 🙂

W marinie do cumowania wykorzystuje się muringi. Podczas naszego greckiego rejsu była to jedyna (no może jedna z dwóch) marina z takim sposobem cumowania, w reszcie portów stawaliśmy na kotwicy. Podczas manewrów portowych  jachtem czarterowym pracownicy naszej firmy dosłownie sami wchodzili na jednostkę i cumowali. Należy słuchać się obsługi, z której jacht został wyczarterowany! Za czwartym razem nie robiło to na nas żadnego wrażenia… Przy wypływaniu za główki portu oraz wpływaniu do portu należy zachować szczególną ostrożność – znajduje się tu szlak statków płynących do i z Pierusu.

Jedzenie

Ponieważ rejs zaczynał się i kończył zawsze w tym samym miejscu zakupy robiliśmy w jednym punkcie. Na jachcie była lodówka, więc zrezygnowaliśmy z żywności „gotowej” w słoikach, pełnej chemii, a kupowaliśmy mięso mielone i dużo przypraw. Chcieliśmy, żeby na rejsie było dobre i zdrowe jedzenie. Tym bardziej, że większość osób miało chorobę morską.  Przed wyjazdem dowiedzieliśmy się , gdzie najtaniej zrobimy zaopatrzenie – wszyscy jednogłośnie wskazali sklep Lidl. Za każdym razem, po zakończonym rejsie sprawdzaliśmy stan zaopatrzenia i robiliśmy podstawowe zakupy:  ryż, makaron, kasza, mięso, WODA – duuuużo, WODY. Poza tym miejscowe: cukinia, bakłażan, pomidory, ser feta, jogurt, oliwki. Resztę np. pieczywo kupowaliśmy na bieżąco, ale rzadko zdarzało nam się coś „dokupić”.

zapieks
Zapiekanka z ziemniaków z mięsem mielonym i sosem karbonara rejs3

pączki

pączki jogurtowe rejs 3

DSC_0981

Ryby prosto z kuta…

rybki

…były pyszne!

DSC_0215 — kopia

Pierwszy obiad na jachcie…

 

Przygotowania

Rejs przygotowywaliśmy ok. pół roku. Najtrudniejszym etapem było zebranie załogi i nie pogubienie się w finansach i w tym, że ktoś na pewno pojedzie, ale nie pojechał. Na Facebooku każdy turnus miał swoją grupę, gdzie załoganci mogli zadawać pytania, a my staraliśmy się rozwiewać wątpliwości. Nasze wnioski: Organizując rejs ZAWSZE bierzemy zaliczkę i żadne pytanie nie jest głupie!

Nawigacja, planowanie trasy

Wcześniej nie byliśmy z Grecji – ani na żaglach, ani „na nogach”. Od razu napiszę, że nie zrealizowaliśmy wielu punktów, które chcieliśmy zobaczyć. Minusem było to, że zawsze musieliśmy wracać do Aten.  Tutaj pośród sześciu przewodników, które dostaliśmy na Gwiazdkę najlepiej sprawdziła się pozycja Grecja dla żeglarzy Tom 1 autorstwa Elżbiety  i Piotra Kasperaszków. Locja oraz mapy dostępne były oczywiście na jachcie, gdzie przeprowadzaliśmy nawigację zliczeniową i wyznaczaliśmy kurs tradycyjnym sposobem, natomiast praktyczne wskazówki w wielu przypadkach okazały się niezbędne. Bardzo przydatny i właściwie niezbędny okazał się program Opec CPN. Wieczorami siadaliśmy w tawernie z laptopem, aby zaplanować trasę. Oprócz tego za każdym razem korzystaliśmy z tradycyjnych map morskich, ołówka i kroczka. Staraliśmy się wykorzystywać wszystkie możliwości, żeby bezpiecznie wyznaczyć trasę.

log

Kolejne, dzienne przeloty  planowaliśmy „na bieżąco” dostosowując je do prognozy pogody, która raz się sprawdzała, a drugi raz nie. Jednego dnia przepłynęliśmy 12 godzin na silniku,                  a drugiego mieliśmy wiatr ponad 40 węzłów. Jeżeli komuś się wydaje, że Grecja to pływanie w Słońcu i lekka morska bryza – to się tylko wydaje. Poza tym po rejsach „chorwackich” odległości w Grecji wydają się dużo większe. Jednak po tygodniu mieliśmy już ogólny pogląd na rozmieszczenie wysp i odległości między nimi. Santorini, na które chcieliśmy dopłynąć   z każdym rejsem oddalało się od nas – niestety. Tak jak pisaliśmy przy planowaniu trasy do dyspozycji mieliśmy podstawową locję: Greek Waters Pilot polską wersję locji  Grecja dla żeglarzy Tom 1, mapy morskie (dostępne na jachcie) oraz aplikację. Do tego niezawodne są rozmowy z Grekami, którzy znają te wody „jak własną kieszeń”.

No to lecimy!

Do Aten lecieliśmy dwa dni wcześniej, żeby zwiedzić antyczne miasto. O stolicy Grecji ukaże się osobny post. Jedyną (na tę chwilę) linią mająca bezpośrednie loty do Aten jest Ryanair. Naszym dużym błędem było to, że nie kupiliśmy od razu biletów z Grecji do Polski. Musieliśmy za powrotne bilety sporo zapłacić. Wszyscy załoganci wybrali transport lotniczy. Z Warszawy Modlina leci się niecałe trzy godziny.

Rejs I Podbijamy Grecję (po raz pierwszy)

rejs1

Ateny  nie dla wszystkich okazały się atrakcyjne ze względu na brudne i zaniedbane dzielnice, które trzeba było przekroczyć, aby dojść do najciekawszych punktów w mieście. Jednak po wejściu na jacht i wypłynięciu z portu wszystko zmieniło się…na lepsze! Połowa naszej załogi żeglowała pierwszy raz, była to dla nas duża odpowiedzialność, żeby jednocześnie pokazać jak najwięcej, ale nie zrazić żeglowaniem i bardzo długimi, męczącymi przelotami. Miał to być rejs turystyczny. jak pogodzić chęć długiego żeglowania przez doświadczona część załogi i przyjemne „lajtowe” żeglowanie przez druga część?  Wybrnęliśmy z tego pomysłem, aby kilka zapalonych (w tym My) osób wstawało o 500 nad ranem              i wypływało z portu, a ok. 800-900 reszta budziła się już na wodzie. Udało się! Wszyscy byli zadowoleni! Ale od początku….

Sobota trasa: Ateny…-Ateny?

pakujemy się na jacht

przed pierwszym rejsem – jeszcze na pirsie nr 2

Po załadowaniu się na jacht i biciu rekordów w przenoszeniu wielkich walizek po trapie ( u nas pieszczotliwie Trampie), jesteśmy gotowi na wielką, grecką przygodę! Oddajemy cumy (i muring) i w drogę… Jednak po przepłynięciu kilku mil widzimy, że log nie pokazuje prędkości. Sami nic nie możemy z tym zrobić (jak się później okaże kilku greckich fachowców również) więc wracamy do portu. Po obiedzie, kiedy mija kolejna godzina naprawy postanawiamy zostać w marinie, z której wypływamy o 500 nad ranem z działającym już Logiem.

zachód Ateny

Zachód Słońca nas portem Alimos

Polska Wyspa Kithnos

Mijamy przylądek Sounion, gdzie z daleka widać ruiny Świątyni Posejdona, następnie małą wysepkę Patoklos oraz z daleka „Wyspę Wiatraków”. Przy wyspie Makronisos widzimy pierwsze delfiny! Okazuje się, że jest tu najczystsza woda w Grecji. Płyniemy po Morzu Jońskim, którego wyspy są dawnymi szczytami gór.

zadowolony

Żeglarstwo… +1000 do siły!

Port i cumowanie:

Późnym popołudniem docieramy do Kithnos. Cumujemy w miejscowości Loutra, tradycyjnie używając kotwicy. Port znajduje się w północno-wschodniej części wyspy. Jest mały, a w sezonie trudno tu o wolne miejsce. My jednak jesteśmy w bezpiecznym czasie i udaje nam się zdobyć dobrą miejscówkę. Marinero zobaczył nas z daleka i wskazał gdzie mamy stanąć. Jachty cumują wewnątrz i na zewnątrz portu w wyznaczonych miejscach. W głębi portu mogą stać jedynie łodzie rybackie. Dla dużych jednostek przeznaczony jest osobny pirs obok starej rampy. W marinie znajduje się jeden prysznic połączony z toaletą, na kei jest prąd i woda. Luksus!

Kithnos

Kithnos widok z portu

Turystycznie

Jest to pierwsza wyspa, na której kiedykolwiek byliśmy w Grecji, a do tego należąca do Cyklad! Widać to od razu: śnieżnobiałe budowle z niebieskimi okiennicami i zdobieniami stwarzają niesamowity klimat. Jak z katalogu turystycznego! Choć Kithnos  jest ubogie w atrakcje, to warto tu przypłynąć dla żeglarskiego klimatu jaki panuje: gwar tawern, Grecy zachęcający do odwiedzenia ich restauracji i… ciepłe źródła kilka kroków od portu. Woda, która do nich wpływa ma 38 stopni! Wieczorem udajemy się na kolację do Cavo D’oro.

menupolskie

polskie menu w tawernie Cavo D’oro

Będziemy tu wracać z każdą następną załogą dzięki poznanej wspaniałej  Polce – Kasi, która zachęciła nas do odwiedzenia restauracji, w której mamy nawet polskie Menu! Przygotowała dla nas kolację, wcześniej poznając nasze możliwości finansowe, a na koniec dostaliśmy od właściciela pyszny deser!

Serifos pieszo do Chory

Z żalem opuszczamy Kithnos udając się na podbój kolejnych Wysp. Jesteśmy jeszcze przed intensywnym sezonem, dlatego wydaje się, że żeglujemy sami na wielkim, greckim morzu. Wszyscy przyzwyczaili się już do pływania i po kolei chwytają ster, żeby poznać tajniki żeglowania. Już nie stresujemy się, że komuś nie odpowiada ten sposób podróżowania. Wszyscy są zadowoleni, więc my również!

Jesion przy sterze

Dobry sternik steruje jedną ręką…

 

Port i cumowanie:

Przy pięknej pogodzie docieramy do Serifos, gdzie cumujemy w miejscowości Livadhi znajdującej się po wschodniej stronie wyspy. Jest to jedyny port i bez problemu znajdujemy miejsce do postoju longside. Jachty cumują tu wewnątrz mariny. Głębokość osiąga tu ok. 3 m. Nie znaleźliśmy prądu ani wody.

Turystycznie

Serifos nie jest oblegana przez turystów. Trzeba dodać, że z daleka miejsce robi to olbrzymie wrażenie – górzysty krajobraz jedynie w kilku miejscach zaznaczony zabudowaniami. Miejsce na pewno do aktywnego odkrywania! Po manewrach portowych szybko wskakujemy w kąpielówki i bierzemy maski i płetwy. Już w drodze na wyspę widzieliśmy piękna zatokę! Spędzamy tu kilka godzin smażąc się i pływając miedzy skałami. Późnym popołudniem idziemy do Chory – stolicy Wyspy, na długą wycieczkę! Szlak do miasta jest malowniczy dlatego co chwilę zatrzymujemy się, aby zrobić zdjęcia. Białe, wąskie uliczki, widok na zielone łąki i zatokę, do tego zwierzęta, które leniwie wylegują się w Słońcu… jesteśmy w raju! Chora wybudowana jest u stóp zamku weneckiego, a my weszliśmy na sam szczyt miejscowości, gdzie znajduje się kościół i nieziemski widok na zatokę! Gdy przystanęliśmy zrobić zdjęcie usłyszeliśmy naszą ojczystą mowę – Polacy są wszędzie 🙂 Schodzimy zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi, że udało nam się zdobyć szczyt i zobaczyć jeden z najpiękniejszych widoków na Ziemi. Wieczorem część załogi idzie „polować na prysznic”, a inni śpiewają szanty .

Kea – miasto nocą

Rano zwarci i gotowi ruszamy w dalszą trasę. Podziwiając jeszcze górzyste Serifos kierujemy się na północ. Po drodze zatrzymujemy się w malowniczej zatoce na Kithnos, gdzie prawie nikogo nie ma, ale na kolejnych rejsach będzie tu już tłok. Widok tego miejsca jest wizytówką na plakatach reklamujących wyspę. Piaszczysta łacha łącząca dwie części lądu jest idealnym miejscem na wypoczynek, opalanie i fotki na Insta. Staramy się podpłynąć na bezpieczną odległość i spuszczamy naprawdę sporo łańcucha kotwicznego. Kiedy bezpiecznie stoimy szykujemy się do zejścia na ląd. Pierwszy raz uruchamiamy nasz ponton z silnikiem zaburtowym. Mieszko w piance do nurkowania i płetwach wypłynął pod dalsze skały w poszukiwaniu ryb i muszli, dziewczyny opalały się odliczając kolejne minuty do obrotu z tyłu na przód – to się nazywa życie! Po słodkim lenistwie wypływamy z zatoki i udajemy się na wyspę Kea. Podczas odpływania z zatoki zaciął nam się łańcuch kotwiczny. Stworzył się „supeł”, który zablokował przejście łańcucha na kabestanie i dalej działanie całej windy. Dlatego już zawsze, do końca rejsów mieliśmy przy kotwicy kij od szczotki, którym spychaliśmy łańcuch do forpiku!

zatoka piekna

Zatoka na wyspie Kithnos (w drodze na Keę)

DSC_0378 — kopia

Pierwszy raz uruchamiamy Dingy!

 

Port i cumowanie:

Wpływamy do jednego z dwóch portów w zatoce. Przy wejściu do niej na skale stoi piekna latarnia morska. Wybieramy Marinę Vourkari, a właściwie brzeg z miejscami do cumowania, gdzie wychodzi się z jachtu wprost do tawerny. Trzeba uważać! W porcie jest bardzo płytko. Właściciel tawerny odbiera od nas cumy i bezpiecznie longside stajemy przy brzegu. Nieopodal miejsc do cumowania znajduje się toaleta z umywalką, prądu nie ma.

DSC_0440 — kopia

W tawernie na wyspie Kea

Turystycznie

Vourkari robi wrażenie bardzo turystycznej miejscowości ze względu na stoiska z pamiątkami, sklepy i tawerny chętnie odwiedzane przez turystów. Z każdym kolejnym rejsem będzie tu coraz więcej jachtów, a na naszym ostatnim turnusie na naszym miejscu będzie stała kilkudziesięciu metrowa luksusowa motorówka. Najpierw idziemy do tawerny, której właściciel odebrał nasze cumy. Jest to gest podziękowania za pomoc. Po małym posiłku i piwie udajemy się do położonej niedaleko miejscowości Korissia, gdzie znajduje się drugi port oraz przystań promów. Jest tu również piaszczysta plaża, piekarnia z dużym wyborem wypieków oraz dobrze wyposażony Market. Kea jest dużą wyspą liczącą 212 km2. Osoby lubiące piesze wędrówki mogą poświęcić kilka dni na przejście do kolejnych miejscowości na wyspie.

DSC_0470 — kopia

miasto nocą…

DSC_0443 — kopia

Latarnia przy wejściu do zatoki…

 

Hydra – magiczna wyspa

Z samego rana startujemy na 50 milową trasę na Hydrę. Co kryje się za tą tajemniczą nazwą? O tym za chwilę. Wypływamy bardzo wcześnie rano. Możemy podziwiać wschód Słońca i niesamowite kolory nieba. Ja budzę się po wypiciu kawy po bosmańsku. Przepis: 1/2 kubka kawy sypanej, 1/2 kubka wody. Płynąc na zachód z dala widzimy zarys kontynentu Greckiego. Jesteśmy już niestety w drodze powrotnej. Wiatry nam służą dlatego do wyspy dopływamy przez zmrokiem.

wschód słońca

DSC_0563 — kopia

 

Wschody Słońca…poranne wypływanie było częstą praktyką na pierwszym rejsie

 

Port i cumowanie:

Port na Hydrze jest dość wyjątkowy. My dopiero na ostatnim rejsie zasmakowaliśmy tego jak tu może rzeczywiście być w sezonie, a mianowicie: dużo jachtów, mało miejsca, kotwice rzucane jedna na drugą i temperamentni żeglarze. Plątanie łańcuchów kotwicznych jest tu na porządku dziennym. Cumowanie „na winogronko”, czy inaczej „na drabinkę” nie ułatwia sprawy. Za to nurek pracuje tu na pełen etat. Na brzeg w takim wypadku udajemy się po pokładach innych jachtów lub używając pontonu. Możemy również stanąć w południowej części basenu portowego „w mieście”. Wadą stania bliżej miasta jest zrywanie łańcuchów kotwicznych przy intensywnych północnych wiatrach, czego świadkami byliśmy na ostatnim rejsie: jachty z dużą siłą wpadały na siebie, bo kotwica przy intensywnej pracy łańcucha została zerwana. Warto wcześniej sprawdzić pogodę i przygotować się do postoju. My stajemy przycumowani do innych jachtów, a na brzeg udajemy się pontonem, który cumujemy do jachtu z przyjazną załogą.

W razie braku miejsca jak wcześniej pisaliśmy trzeba cumować rufą między dzioby innych jachtów. Jest to całkowicie normalna praktyka. Port jest mały, ruch w porcie duży: tramwaje i taksówki wodne, łodzie rybackie cumujące w głębi portu, katamarany i jachty – wszyscy chcą stać na Hydrze! Co ciekawe nie ma w porcie toalety, prysznica, a nawet kosza na śmieci.

Turystycznie

Turystycznie Hydra jest bardzo ciekawą wyspą. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i my z każdym rejsem odkrywaliśmy ja na nowo: przechadzając się spokojnie po uliczkach miasta i przesiadując z zimnym frappe na pierwszym turnusie. Nurkując w bajecznym miejscu między skałami w zachodniej części wyspy, czy zdobywając najwyższy szczyt wyspy Eros na ostatnim rejsie.

Hydra1

Hydra – malownicze uliczki miasta

DSC_0539 — kopia

Hydra…widok na port

DSC_0501 — kopia

Mieszkańcy Hydry…

 

Trochę o samej wyspie… Jest to niewątpliwie perełka pośród wysp Zatoki Sarońskiej. Pierwsze co rzuca nam się w oczy to osiołki stojące przy portowym nabrzeżu. Na wyspie zabroniony jest ruch kołowy, nie ma tu samochodów, więc jedynym „pojazdem” do rozładunków towarów są właśnie te urocze zwierzęta. Z samego rana możemy zauważyć proces wykładania przeróżnych ładunków na osiołki i ich wędrówkę do dalszych części miasta. Idąc wybrzeżem portowym dajemy się ponieść artystycznej atmosferze sklepów z biżuterią, odzieżą szytą ręcznie, butami wytwarzanymi przez czeladników czy przytulnymi knajpami z kawą i dobrym jedzeniem. Nic dziwnego, że Hydra jest miejscem, które upodobali sobie artyści. Sam Leonard Cohen w zakupionym na Hydrze domu komponował swoje utwory. Przepiękne wille na wyspie dodają jej klasy i uroku. Skąd na wyspie takie bogactwa? XVIII wiek był okresem rozkwitu wyspy – wtedy to tutejsza ludność wzbogaciła się dzięki flocie handlowej liczącej ok. 160 jednostek, które docierały nawet do wybrzeży Ameryki! W trakcie wojny towar z Hydry trafiał za linię wroga i zboże dostarczane było do Francji. Wtedy to nastąpił największy rozkwit wyspy! Kolejne wojny – o niepodległą Grecję wymusiły zmianę funkcji floty z Hydry z handlowej na obronną. Po odzyskaniu niepodległości przez Grecję Hydra straciła swoją pozycję i szybko zmniejszyła swoją populację z 20 tysięcy osób do zaledwie 3 tysięcy (stan na dziś). Kolejne epoki pogrążały wyspę, aż do dnia dzisiejszego kiedy rozkwita ona na nowo dzięki turystyce!

DSC_0498 — kopia

Osiołki na Hydrze

Skuterami przez Poros

DSC_0411 — kopia

Victoria’s Secret Sailing Collection…

Jesteśmy już blisko końca, ale nie w głowach nam zakończyć żeglarską przygodę. Podczas wypływania z Hydry o 500 nad razem ok. milę od portu zauważamy, że zostawiliśmy odbijacz na jachcie, do którego byliśmy przycumowani! Po krótkim namyśle decydujemy, że wracamy – szybki manewr „chwycenia odbijacza” widzi zaspany pan z innego jachtu. Machamy mu przyjaźnie i odpływamy na …Poros! Wyspa leży bardzo blisko Peloponezu – właściwie oddziela ją od dużego lądu wąski kanał. Płynąc przez to wąskie przejście należy trzymać się bliżej wyspy, jest on nie oznakowany, a bywa, że ruch w kanale jest duży.

Port i cumowanie

Na początku zacumowaliśmy w południowej części portu wyspy Poros stając longside. Jednak w miejscu, w którym staliśmy okazało się, że ten sposób cumowania był zabroniony. Po chwili jednak przyszedł właściciel niedalekiej Tawerny, który zaprosił nas pod swoją restaurację częstując białym winem. Szybka akcja przestawiania jachtu i już stoimy w wygodnym miejscu. Trzeba dodać, że na kei znajduje się prąd oraz woda, a port jest bezpiecznie schowany od wiatru.

Turystycznie

skutersy

Druga ekipa skuterowa

DSC_0586

Ruiny Świątyni…

DSC_0590

Skały w zatoce, a na skałach…kozy!

 

Poros leży w odległości ok. 15 Mm od Hydry. Sama wyspa składa się z dwóch części Sphairi małej wysepki, na której leży miasto Poros oraz Sferia:  większej części wyspy, którą zwiedzaliśmy na skuterach. Są one połączone ze sobą mostkiem. Ze względu na bliskość Aten Poros jest dużym ośrodkiem turystycznym: przypływają tu promy i wodoloty. My postanowiliśmy zwiedzić wyspę na skuterach. Mamy dużo czasu i chcemy do dobrze wykorzystać, więc wypożyczamy dwa pojazdy: na jednym ja, na drugim Mieszko i na raty wozimy załogę po wyspie. Docieramy do ruin świątyni Posejdona (która jest totalną ruiną!) szukamy również Szkoły Kadetów Marynarki, ale bez skutku. Jazda po krętych, malowniczych drogach jest przyjemnością samą w sobie. Znajdując się po drugiej stronie wyspy mamy widok na Zatokę Sarońską. Zjeżdżamy w dół i lądujemy na czarującej plaży w zatoce. Panuje tu egzotyczny klimat – hawajski bar, leżaki i drinki z palemką. Mieszko nurkuje w poszukiwaniu ryb i muszelek, my opalamy się na leżakach. Wracamy po następną turę, ale tym razem odbywa się krótka wycieczka na zachodnią część wyspy  gdzie znajdują się również malownicze i piękne widoki.

Mienio-kapitan

Kapitan Mieszko – nieoficjalna reklama Nestea

natalia suszone

Suszone ośmiornice

 

Powrót do Aten po raz pierwszy

Wszystko co dobre szybko się kończy… Aż strach pomyśleć jak szybko minął pierwszy rejs! Dla naszych załogantów niestety to koniec greckiej przygody, a dla nas: wymiana załogi, przegląd zaopatrzenia, zakupy i pierwsza ocena jachtu. Kilka rzeczy już po pierwszym turnusie jest do zrobienia: pozycja na radiu, dalej niedziałający log i kilka drobnych rzeczy. Cumując w Atenach część załogi od razu jedzie na lotnisko, ale większość zostaje i nakłada się „wymiana załóg”.

My kąpiemy się w zimnej wodzie pod prysznicem, a mnie kradną telefon, który zostawiłam w zamkniętej kosmetyczce w toalecie (ukradli podczas brania prysznica). Siadamy w Skippers Bar planując kolejny rejs i sprawdzając prognozę pogody jeszcze nie wiemy….

Nocą przyjeżdża część kolejnej załogi, więc jest wielka integracja! Pierwsza załoga opowiada następnej o wyspach i jachcie, ci drudzy od razu chcą płynąć! Życie jest piękne!

Przydatne linki:

Poradnik rejsowy– dokument PDF, który ułatwił niektórym uczestnikom rejsu komunikację w Atenach, dojazd do portu oraz spakowanie się. Doświadczeni żeglarze na pewno wiedzą, co zabrać, ale czasami, w natłoku obowiązków można zajrzeć i przypomnieć sobie co wziąć na rejs.

Żeglarska lektura:

http://www.smart.gda.pl/produkt,greek-waters-pilot,60.html

http://almapress.com.pl/glowna/958-grecja-najlepsze-trasy-dla-zeglarzy.html

Sklepy spożywcze:

Lidl: http://www.lidl-hellas.gr/el/index.htm

Loty:

www.ryanair.com.pl

Ateny – zabytki:

http://www.thisisathens.org/

http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,12276332,Grecja_Ateny__Informacje_praktyczne.html

Ateny komunikacja:

Miejska: http://www.stasy.gr/index.php?id=33&no_cache=1&L=1

Bus z lotniska do portu: http://www.athensairportbus.com/en/timetable/x96airporttopiraeusport.html

Czarter jachtu:

https://www.leo-yachting.com/

Porty:

Ateny: http://www.alimos-marina.gr/default_en.html

Kithnos (Loutra) http://www.cruiserswiki.org/wiki/Kythnos, https://www.facebook.com/MarinaLoutra/

Serifos (Livadhi) http://www.cruiserswiki.org/wiki/Serifos

Kea Vourkari http://www.cruiserswiki.org/wiki/Kea

Hydra: http://www.cruiserswiki.org/wiki/Hydra

Poros: http://www.cruiserswiki.org/wiki/Poros

Wyspy:

Kithnos http://www.kythnos.net/

Serifos  http://www.serifosisland.gr/index.php

Kea http://www.greektravel.com/greekislands/kea/

Hydra http://www.hydra.com.gr/today/?lang=en

Poros http://www.poros.com.gr/?lang=en

Inne:

Skippers bar: https://www.facebook.com/pages/Skippers/191813030857186

Tawerna na Kithnos: https://www.facebook.com/basili.armando/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *