WIELKIE GRECKIE ŻEGLARSKIE WAKACJE CZ. 4

Ostatni rejs opisuję dość późno. Tym samym zamykam nasze Greckie Żeglarskie Wakacje 2017. W tym roku już zbieramy załogi na cztery  tygodniowe rejsy  w Grecji 2018. Jeżeli chcielibyście popłynąć zajrzyjcie tutaj 🙂

Miło jest wrócić wspomnieniami do ciepłej, słonecznej Grecji kiedy w Polsce zimno, śnieg i szaro za oknem. Bez zbędnych wstępów zaczynam…

Ostatnia grecka załoga miała okazję zobaczyć pięć wysp. Dla nas była to powtórka z rozrywki, jednak na każdej z wysp poznaliśmy coś nowego! Przede wszystkim jednak mieliśmy nowych, świetnych kompanów, a to co się dzieje na jachcie to przecież znaczna część podróży! Jednak były i nowości: tajemnicza wyspa – Methana.

rejs4Ostatni raz wypływamy z mariny Alimos. Przepływamy wzdłuż brzegu Grecji i kolejny raz mijamy przylądek Sounion z ruinami świątyni Posejdona. Kolejny raz robią na nas niesamowite wrażenie. Pierwszą wyspą, którą odwiedzamy jest Kea. Cumujemy w marinie Korissia, a kelner z restauracji odbierając cumy uśmiecha się do nas poznając nasze twarze, już prawie czujemy się jak Grecy. O ile na pierwszym rejsie nie mieliśmy problemu z cumowaniem, bo praktycznie cały brzeg był nasz, to na ostatnim turnusie zacumowały tu jachty motorowe z wysokiej półki! W sezonie musi być tu naprawdę dużo żeglarzy!

2

Statek mijający nas w drodze…

1

Turecki Okręt Wojenny

Klejna wyspa do której się udajemy to Kithnos… tak, tak – to ta  z ciepłymi źródłami, w których moczymy się bardzo długo! Wymoczył się też przy okazji telefon Mieszka 😉 Tradycyjnie (po raz czwarty) jemy kolację u Kasi. Za każdym razem jest tam niesamowita atmosfera, pyszne jedzenie i coś magicznego. Cała załoga restauracji jest dla nas przemiła! Dziewczyny dostają kwiaty, wino i serdecznie pozdrowienia – to pewne wracamy tu za rok! Z Kithnos płyniemy na Poros .

POROS

Poros wita nas piękną pogodą i przyjemnym portem (jeżeli można tak nazwać miejsca w Grecji, gdzie się cumuje). Rano wybieramy się na wycieczkę i wchodzimy na wieżę zegarową. Część naszej załogi wybrała się na rajd skuterem po wyspie, a inni wypoczywają na jachcie. Czas płynie bardzo leniwie, ale na urlopie przecież o to chodzi prawda?  Po południu robimy przelot na Hydrę.

3poros

Poros – widok z wieży zegarowej

4poros

Poros

HYDRA

Port i cumowanie

Na Hydrze jest coraz więcej turystów. Dla żeglarzy oznacza to jedno – brak miejsc do cumowania. To znaczy miejsca są, owszem, ale trzeba się „documować” do innych jachtów. Na szcześćie trafiamy na bardzo miłą, polską załogę katamaranu (spotykami ich później  w samolocie do Polski). Oddajemy im nasze cumy, a na ląd dostajemy się naszym niezawodnym pontonem. Następnego dnia rano zwalnia się bardzo wygodne miejsce przy miejskim deptaku.  Jednak na noc przewidywany jest Meltemi – porywisty wiatr, wiejący z północy.  Postanawiamy pozostać przy falochronie, przy mniej wygodnym, jednak bezpiecznym miejscu, które ochroni nas przed wiatrem. Okazuje się, że był to strzał w dziesiątkę! Jachtyt zacumoweane przy deptaku w wyniku mocnych porywów wiatru i falowania miały zerwane kotwice. Zdenerwowana załoga wraz z kapitanem radziła sobie jak mogła, jednak przy dużym wietrze nie jest łatwo manewrować, a kiedy opanowali sytuację okazało się, że zerwali kotwicę swoim sąsiadom. Ludzie w knajpach spokojnie patrzyli na sytuację, bo na Hydrze w cale nie jest to nic nowego.

Następnego dnia ze względu na niekorzystą prognozę pogody zostajemy na wyspie. Chcemy zdobyć jej najwyższy szczyt – Eros. Idąc około dwóch godzin docieramy do miejsca, do którego większość turystów chyba się nie wybiera: do Klasztoru Proroka Eliasza, który jest zamieszkamy przez czterech mnichów. Niewiele udało mi się uzyskać informacji o nim. Niedaleko obok niego znajduje się żeński klasztor  Świętej Eufrazji z 1825 roku, gdzie mieszka dziewięć mniszek. Na Hydrze znajduje się przynajmniej siedem klasztorów, a wszytkie z nich są położone na wzgórzach. Warto je odwiedzić, bo widoki są cudowne, a klasztory ciche spokojne i piękne. Schodzimy zmęczeni i bardzo głodni.  Jeszcze jedną noc spędzamy na wyspie, a z samego rana płyniemy na Metanę, przesmykiem obok Poros.

klasztor

Klasztor Proroka Eliasza źródło: google/maps

 

METANA

Nowy ląd, nowe porty, nowe doświadczenia! Metana wita nas „zapachem” zgniłych jaj, ale nic w tym dziwnego, bo jest to wyspa, na której występują złoża siarki… Dopływamy i już z daleka wyspa wydaje nam się trochę…. bezludna. Zaczynamy cumowanie w małym porcie w miejscowości Methana.

Port i cumowanie (port 1)

Wpływamy do małego portu między dwie główki, głębokość sięga tutaj ok. 2-3 metrów, natomiast przy brzegu może być już poniżej dwóch. Wykorzystuje siętutaj muringi. Kiedy bezpiecznie stanęliśmy przy brzegu i bardzo głodni odlicaliśmy minuty do obiadu okazało się, że nasi załoganci podjęli zażartą dyskusję z Panią Bosman, która zabroniła się nam podłączyć do prądu. Trochę w tym naszej winy, bo przecież My Polacy wiemy lepiej jak działają gniazdka, ale obiad musiał poczekać, gdzyż zostaliśmy z portu „wywaleni”… Jednak daleko płnąć nie musieliśmy. Przestawiliśmy jacht do znajdującego się kilka metrów dalej falochronu. Stanęliśmy longside i w końcu zjedliśmy obiad!

METANA

O tej wyspie nie jest łatwo odnaleźć informacje. Jest to jedna z wysp Zatoki Sarońskiej, na której znajdują się źródłą siarkowe i uzdrowiska, do których z racji bliskiej odległości od Aten przypływają Grecy z kontynentu. Żródła powstały na skutek aktywności wulkanu, którym w 250 roku była ta wyspa. Kratery wulkaniczne są widoczne z daleka. Postanawiamy zobaczyć, czy rzeczywiście wyspa jest bezludna. Wyszliśmy z jachtu i skierowaliśmy się ścieżką na północny wschód. Piękna drzewa, kwiaty i cudowny krajobraz i… zupełny brak ludzi. Doszliśy do przepięknej zatoki i plaży oraz (chyba) opuszczonego hotelu… Sprawdziłam w Internecie, że jest to klub nocny La Playa Seaside.

metana

Piękna zatoka, a w oddali Klub Nocny La Playa…

Wracając zanurzyliśmy nasze stopy w ciepłym źródle. Poszliśmy teraz w drugą stronę w poszukiwaniu oznak życia. Doszliśmy do sanatorium, a dokładnie do Methana Volcanic Spa, (które również wydawało się wymarłe) gdzie znajdowały się bardzo duże źródła siarkowe. Idąc kilka metrów dalej można było samemu zanurzyć się w siarkowym źródełku jednak jego zapach skutecznie nas zniechęcił.

metanalll

Źródła siarkowe…

Spacer zakończyliśmy na obchodzie cypla, na którym znajduje się przepiękny kościół.  Szliśmy chodnikiem przez park, który wiosną wyglądał pięknie – pełen był kolorowych kwiatów. Wędkarze siedząc na dużych kamieniach spokojnie łowili ryby. Usiedliśmy w końcu na kawie w barze znajdującym się niedaleko naszego jachtu. Rano poszłam po chleb i jak się okazało wystarczyło wejść wyżej, do miasta, a było tam pełno ludzi!

methana5

Droga na Methanie

My, niestety płyniemy już do Aten, gdzie kończymy Wielkie Greckie Wakacje!

DSC_0306

Ale już teraz mamy plan na następne. Nasze Wielkie Greckie Wakacje 2018 odbywać się będą na zasadzie One Way (wsiadamy w jednym pocie, a wysiadamy w drugim). Dzięki temu zobaczymy o wiele więcej. Trasy i terminy poniżej:

I rejs: ATENY – SANTORINI 21-28 kwietnia 2018
II rejs: SANTORINI – RODOS 28 kwietnia – 5 maja 2018
III rejs: RODOS – KRETA 5 – 12 maja 2018
IV rejs: KRETA – ATENY 12 – 19 maja 2018

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *